Jak wykorzystać meble do zabawy?
„W co się bawić, w co się bawić?” brzmią słowa piosenki. Uwięzieni w sypialniach dziecięcych bawiliśmy się już chyba we wszystkie zabawy, jakie znamy. Rysowanie i czytanie znudziło się już i małym i dużym mieszkańcom. Cierpicie na brak pomysłów? Jak zająć pociechy by jednocześnie mieć je na oku? Meble! Drewniane, trwałe, solidne meble, najlepiej dębowe wytrzymają wiele. Wykorzystaj właśnie je!
W wyścigi i tor przeszkód bawił się już pewnie każdy. Nie? Pamiętajmy, że ta zabawa okazała się bezpieczna, nie powinna odbywać się na czas i musi być nadzorowana przez rodziców. Za pomocą taśmy samoprzylepnej lub samoprzylepnych karteczek (ważne by nie ruszały się i nie powodowały poślizgu) narysuj strzałki, które wskażą kierunek poruszania się. Zadaniami, które mogą pojawić się może czołganie pod łóżkiem, wejście na krzesło, zeskoczenie z wersalki, przejście pod biurkiem.
Rozwieśmy dzieciom hamak. Do zabawy wykorzystajmy chustę, w której nosiliśmy maluchy, zasłony lub kilka prześcieradeł, które możemy związać. Materiał wystarczy przewiązać wokół stołu. Dzięki temu zbudujemy legowisko, w którym można bujać się, spać, czytać książki, rozmawiać z rodziną przez wideo rozmowę. Funkcję stołu pełnić mogą także rama wysokiego łóżka dziecięcego, dolna część balustrady schodów.

W zabawę w krzesła smyki najczęściej bawią się na przyjęciach urodzinowych lub w przedszkolu. Pobawcie się z nimi w krzesełka i Wy. Zaangażujcie wszystkich domowników. Przed rozpoczęciem powinniśmy porozmawiać o zasadach: nie przepychamy się, nie zrzucamy z siedzenia, nie płaczemy. Drewniane krzesła stawiamy w koło, oparciami do środka (o jedno mniej niż bawiących się). Chodząc wokół stołków w czasie gry muzyki, czekamy aż przestanie grać. Wtedy siadamy na taborecie. Ten, dla kogo zabraknie miejsca odpada zabierając ze sobą jedno miejsce do siedzenia.
W dniu dużego prania pościeli znieśmy wszystkie kołdry i poduszki na jedno łóżko i ułóżmy stos. Zachęćmy brzdące do zabawy w zdobywanie szczytów. To zabawa, w którą w wakacje, pozwalała mi się bawić moja babcia. Jako kilku latki bawiliśmy się w wycieczkę w góry. Wspinaliśmy się na „Giewont”, a potem zjeżdżaliśmy z niego na pupach niczym po śniegu.
Do następnej budowli potrzebne będą kij od miotły i mopa. Najlepiej cztery. Jeśli jednak posiadamy tylko dwa przywiążmy je po skosie do rogów łóżka i nakryjmy dużymi materiałami. Jako dzieci taką kryjówkę nazywaliśmy bazą lub domkiem. Przesiadywaliśmy w niej godzinami i bawiliśmy się drewnianymi zabawkami, albo z latarką oglądaliśmy książeczki. Dzieci szczególnie ucieszą się, jeśli udostępnicie im swoje łóżko. Jeśli akurat nie posiadacie kijów nakryjcie materiałami biurko albo odsunięte od siebie dwa solidne krzesła. Bardzo ważne jest, żeby baza była dokładnie zasłonięta. To co dzieje się w jej środku to przecież tajemnica.
Sami wiecie, które zabawy sprawdzą się w Waszych domach najlepiej i ile czasu możecie im poświęcić. A zatem do dzieła! Udanej zabawy!