Jak oswoić epidemię?
Jak jest każdy widzi, słyszy i czuje. Ludzie chorują, umierają, biznesy upadają, nie możemy swobodnie poruszać się po mieście, boimy się. Zadaniem rodzica, jest dbać o zdrowie i bezpieczeństwo swego potomstwa. Często jednak ta próba ochrony najmłodszych wiąże się z tym, że omijamy temat, zachowujemy się jakby nic się nie zmieniło. Tymczasem dzieci nawet, a zwłaszcza te najmniejsze wyczuwają nasz lęk, strach, niepewność. Widzą, że nie idziemy do pracy, że coś się zmieniło. Oczywiście większość z nich poznała, że fakt, iż nie chodzą do żłobka, przedszkola lub szkoły oznacza, że coś jest nie tak. Rejestrują to co pokazywane jest w wiadomościach, ogłaszane w radiu.
Maluchy moich znajomych śnią o koronawirusie. Dzieci boją się o swoich rodziców lekarzy, pielęgniarki, ratowników, sprzedawców itd. Zdarza się, że frustracje wyładowują krzykiem, agresją lub płaczą w kąciku zamykając się w sobie. To czas, gdy nastąpić może powrót nocnego moczenia się, ciumkania kocyka lub smoczka.
Jak temu zaradzić i oswoić to co się wokół nas dzieje? Przede wszystkim rozmową. Pamiętajmy, że dziecko wyczuwa nasz strach, zmęczenie, sfrustrowanie i niepewność. Jeśli nie wyjaśnimy mu co się dzieje, samo napisze sobie jeszcze straszniejszy scenariusz. Wyjaśniajmy i pytajmy o odczucia naszego potomstwa. Jeśli nie umiemy wyrazić emocji zróbmy małe emotki i zawieszajmy na szyi lub planerze, abyśmy nie musieli się domyślać. To dobry sposób by zacząć rozmowę. Ale także albo przede wszystkim pozwólmy im pytać. Jak mawiał mędrzec: kto pyta nie błądzi.
Nie łudźmy się, nasze szkraby widzą więcej niż sądzimy. Dookoła bowiem radio, telewizja, Internet i telefon. Tak zwane gumowe ucho podsłucha nawet szepty dorosłych. Wirus jest wszędzie.
Oprócz rozmowy istnieje jeszcze kilka sposobów by rozładować emocje, obawy i wprowadzić „małą stabilizację”.
- Plan dnia. Leniuchowanie jest fajne, ale w nadmiarze szkodzi. Dzieci potrzebują rutyny, granic i planu dnia. Do tej pory pędziły do placówki edukacyjnej, na zajęcia, odrabiały lekcje, spotykały znajomych, czytały, oglądały telewizję, grały na komputerze. Teraz, gdy wszyscy „mamy czas” łatwo zagubić się lub przechodzić w piżamie cały dzień. Tablica Mój Dzień to doskonały sposób na to by pokazać, że choć pewne rzeczy się zmieniły to jednak na przykład o 8.00 uczymy się, o 12.00 jemy obiad, o 14.00 sprzątamy, a 16.00 to czas zabawy. Tak ustalony rozkład dnia to odrobina normalności, której maluchy tak potrzebują w czasie kwarantanny.
- Zabawa. To chyba najczęstszy sposób oswajania rzeczywistości. Tak jak w czasie wojny dzieci bawiły się w „wojnę”. Tak i teraz najmłodsi bawią się w „koronę”. Nie oburzajmy się. To normalne, a wręcz wskazane. Zaopatrzmy chłopców i dziewczynki w potrzebne drewniane zabawki takie jak Misiowy Szpitalik, gdzie będą mogły leczyć chore zwierzęta. Małemu pielęgniarzowi przyda się karetka z klocków, a domowy ratownik będzie jeździł ambulansem z drewna. Lekarka może helikopterem zabrać chorych na pokład. Nie zdziwcie się, jeśli nagle zobaczycie w pokoju dziecięcym małego policjanta, który drewnianym autem policyjnym mknie na sygnale. Radiowozem z klocków może przecież jechać sprawdzić czy nikt nie złamał kwarantanny. Pojawią się także inni bohaterowie jak strażacy, którzy stawiać będą namiot tuż przy szpitalu lub pędzić będą wozem strażackim z drabiną. Zabawy w lekarza czy chorych są całkiem na miejscu. Stetoskop, strzykawka, maseczka, rękawiczki także się przydadzą.
- Zarówno starszych jak i młodszych poprosić możemy o narysowanie tego co myślą i czują. Swoista mapa myśli, komiks, bajka to doskonały pomysł. W sieci znajdziecie kilka gotowych historii, ale sami możecie stworzyć swoją. Tego czego nie znamy boimy się najbardziej warto więc stworzyć wirusa czy to z plasteliny czy słomek. W Szwecji powstało nawet kołowe auto w jego kształcie. Powstały także piosenki i wierszyki. To idealne aktywności.
- Pozytywne myślenie. Pokażcie dobre strony tej wiosny. Odnowa przyrody, wspólny czas, dłuższe wylegiwanie się w łóżku, docenienie tego co mamy to niewątpliwie to co dotrze najlepiej. Jeśli oglądamy wiadomości podkreślajmy, nie to ilu chorych, ale ilu ozdrowieńców, że testy są dostępne, że szukają szczepionki, że już możemy wyjść do parku.
- Przykład. Przykład idzie z góry. To jak my się zachowujemy kopiować będą nasze dzieci. Jeśli wspieramy służby, stosujemy się do zaleceń maluchy będą spokojniejsze widząc, że robimy wszystko co się da by być bezpiecznymi. Jeśli nasza praca jest na pierwszy froncie, pokarzmy pociechom co i jak bardzo nas chroni. Zróbmy eksperyment z psikaniem wodą lub próbą włożenia czegoś pod maseczkę, choćby zrobionej figurki koronawirusa. To je uspokoi.
- Jeśli skupimy się na pomocy i wsparciu innych, dzieci prędzej będą pojmowały siebie nie jako ofiary, a jako bohaterów walczących z wrogiem. Pomagajmy robić zakupy, wyprowadzać psa, wieszajmy plakaty poparcia dla medyków, dzwońmy do samotnych, szyjmy maseczki, wieszajmy wiadomość: zostań w domu, zostaję w domu, będzie dobrze!
Niejednokrotnie to jak teraz postępujemy będzie miało odzwierciedlenie w dorosłym życiu naszych brzdąców. Wpłynie na to jak będą sobie radzić w trudnej sytuacji problemowej. Postarajmy się by ten czas kojarzył im się przede wszystkim z radością rodzinnego czasu i wspólnej zabawy.